(Nie)proszony urlop

Drodzy Państwo samo pojęcie "urlop" jest cudowne. Jego wypowiedzenie budzi radość, dziecięcą tęsknotę za beztroską. Myśl o jego rychłym nadejściu można porównać do bardziej realnej wygranej w lotto. Nie dlatego, że los się do nas uśmiechnął, ale z powodu długiego wyczekiwania chwili relaksu, który bezapelacyjnie przysługuje każdemu. Tylko zaraz, pragnąc wykorzystać wolny czas co do minuty, organizujemy sobie wakacje ustalając co w danym dniu będziemy robić, nierzadko nakładając zbyt wiele czynności, które później okazują się niemożliwe do zrealizowania. Rodzi to poczucie, że błogi czas za szybko ucieka, a my nie możemy wykonać wszystkiego co zaplanowane. Tu jest nasz błąd, galopujemy się i wpędzamy w kozi róg. Prowadzi to do tego, że zamiast odpocząć to złościmy się na siebie a urlop ucieka między palcami. 


Zapominamy się, i zapominamy do czego służy urlop. Nierzadko lenimy się kiedy jest włączony tryb pracy a kiedy nadchodzi czas urlopu chcemy zrobić milion rzeczy na, które nie mamy czasu w ciągu roku. To jest nasz błąd. Urlop to przede wszystkim czas na odłożenie obowiązków, na lenistwo, bez cienia wyrzutów sumienia, właśnie po to pracujemy cały rok by w tym szczególnym okresie odpoczywać. Nie wstawać na budzik, obiad też nie musi być zrobiony na 16 jeśli tak mamy w zwyczaju. To czas lenistwa i beztroski. Dzięki temu mija on zdecydowanie wolniej i możemy się zregenerować. Jednak wielu z nas nie umie skupić się na nic nie robieniu. Moglibyście powiedzieć, że plotę trzy po trzy bo każdy lubi mieć wolne. Jednak czy wszyscy spędzają go faktycznie na lenistwie w czystej postaci? Czy przypadkiem wolne nie jest podyktowane chęcią odświeżenia koloru w salonie, remontu w łazience czy innej powinności. Oczywiście reperowanie azylu domowego nie może być traktowane negatywnie wręcz odwrotnie stawia nasz naród w pozytywnym świetle, jako ludzi zaradnych i pracowitych. Jednak czyste lenistwo pozwala nam pozbierać myśli, przeanalizować to co nam się w naszym życiu podoba a co nie, poddaje nas refleksji. Dzięki temu możemy sami przez siebie ocenić nasze postępy, ale i błędy. Nic nie robienie mobilizuje nas do zmian. Jednak współcześnie ludzie w zabieganym świecie boją się nudy, jest to chyba choroba XXI w. - nieumiejętność czerpania z nudy. Powodów tego jest pewnie wiele. Jednym z nich jest lęk przed własnymi niepohamowanymi myślami. Nazywam to tediumfobią. Podczas nudy myśli ganią nas za to co zrobiliśmy, powiedzieliśmy albo może zrezygnowaliśmy z podjęcia próby. Taki stan można porównać do sytuacji kiedy gotując niektórzy włączają radio inni tv a to tylko po to ( nieświadomie, bo świadomie powiemy na przykład, że lubimy słuchać muzyki choć po części to też prawda), żeby uniknąć ciszy, zagłuszyć swoje myśli, gdyż niekontrolowane kierują się ku takim zdarzeniom, które na co dzień próbujemy wypierać, ponieważ niosą za sobą nieprzyjemne uczucia. Jednak dobrze jest się z nimi zmierzyć, może ta autorefleksja pozwoli zamknąć pewien rozdział, naprawić błąd lub po ludzku przeprosić. Pamiętajmy, że nasze myśli są nieme, nikt ich za nas nie usłyszy.

Jeszcze innym powodem nieumiejętności korzystania z tej prawdziwej nudy jest to, że zawsze jest coś do zrobienia. Odkładamy odpoczynek na później na potem, na jak zrobię to i tak dalej. Życie jest krótkie i nieprzewidywalne, trzeba z niego czerpać, trudność polega na tym, że sami musimy dokonywać wyborów. W życiu zawsze będzie "coś" do zrobienia, jedno zadanie się kończy i bez pauzy może zacząć się kolejne. Dlatego sami musimy wyznaczyć sobie chwilę wytchnienia
i zatrzymać się w tym pędzie. Inną sprawą jest to, że przez szybki styl życia takie prawdziwe lenistwo oceniamy jako stratę czasu.

Ogromną przeszkodą w swobodnym oddawaniu się lenistwu jest lęk przed oceną innych osób. Homo sapiens funkcjonują w grupie innych przedstawicieli tego gatunku i w związku z tym świadomie lub nie ich zachowanie zależy od osób ich otaczających. Kształtowanie osoby zaczyna się od wczesnych lat dziecięcych i ma związek z procesem socjalizacji pierwotnej, ale o tym kiedy indziej. Wracając do meritum, ludzie pragną być widziani przez inne osoby w sposób pozytywny, szczególnie te najbliższe. Jednostki z nieadekwatną samooceną, tą zaniżoną oceniają siebie przez pryzmat oceny innych osób. Takie jakby lustrzane odbicie, tylko bardzo kruche, gdyż może się zmieniać szybko jak w kalejdoskopie. Żeby być pozytywnie ocenianym chociażby przez osoby nam najbliższe należy każde zachowanie poddać wymaganiom tych osób. Jest to zadanie wysoce narażone na niepowodzenie. Uczymy dzieci, by nie przejmowały się oceną rówieśników i były ponad tym jednak okazuje się, że jesteśmy małymi hipokrytami. Sami pragniemy by o nas mówiono dobrze. Osoby, które sugerują, że mają silną samoocenę i nie przejmują się innymi, w sytuacji bezpodstawnej obelgi czują najzwyczajniej w świecie smutek. Nie strugając bohatera wiemy, że nasze emocje nie poddają się kontroli jednak nasze zachowanie już tak  zatem należy postępować zgodnie z naszym sumieniem. Nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich. Dlatego kiedy czujemy, że potrzebujemy nie robić nic to nie róbmy nic. Lenistwo może i jest twórcze!

Co o tym sądzisz?


Pozdrawiam,
Milena

Komentarze